Friday, June 17, 2011

Jeśli wróci będzie Twój na wieki.

Tytuł: Jeśli wróci, będzie Twój na wieki.
Autorka: Rossalie. 
Pairing: JongKey
Rodzaj: one-shot. 
Gatunek: angst.



"Nienawidzę cię kogo ja chcę oszuka zrozum wreszcie że to znaczysz dla mnie zdecydowanie za wiele, żeby teraz to  nie to nie może byc koniec.. Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze, Jonghyun? To, że teraz siedzę tutaj zupełnie sam pisząc niedbale ten niby-list-pożegnalny na kolanie i płaczę. Płaczę. Z Twojego powodu. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak cholernie Cię kocham. Tyle razy mnie odtrącałeś, raniłeś, a ja za każdym razem jak jakiś idiota wybaczałem Ci Twoją głupotę bez mrugnięcia okiem. Czy to nie był wystarczający powód? Jak śmiałeś wykrzyczeć mi prosto w twarz, że nie okazuję Ci mojej miłości! Jak śmiałeś! Kolejna słona łza, kolejne rozmazane słowo.  Gdy słyszę lekkie skrzypienie od razu wstaję z podłogi, na której siedzę i patrzę tęsknie w stronę drzwi, mając nadzieję, że to Ty. Przemyślałeś to wszystko i postanowiłeś wrócic. Do mnie. Do swojego byłego. Zadrżałem na dźwięk tego słowa. "Były". Dlaczego zareagowaliśmy tak ostro? Dlaczego ze mną zerwałeś? Po 3 latach. Pełnych radości, smutków, płaczu, żalu, namiętności, przeprosin i przebaczeń. Byłeś moim pierwszym kochan. Nigdy Cię nie zapomnę, wiesz? Złamałeś mi serce, ale to chyba dobrze? Wreszcie się ode mnie uwolnisz.. Pewnie takie są Twoje myśli kiedy czytasz ten list. Jak to szło? Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejśc. Jeżeli wróci, będzie Twój na wieki. Jeżeli nie wróci, nigdy nie był Twój. Pamiętasz ten dzień, w którym się poznaliśmy? Niewielka, pusta sala do ćwiczeń  Która to była godzina?"
- Szesnasta.. - wyszeptałem cicho, a pojedyncza łza potoczyła się po moim policzku.
"Nie pamiętam.. W każdym razie popołudnie, przypominam sobie, że my byliśmy pierwsi. Jedyna rzecz, o której wiedzieliśmy przyjeżdżając tam, było to, że jesteśmy szczęśliwcami, którzy zostali wybrani spośród tysięcy kandydatów do najnowszego pięcioosobowego zespołu wytwórni SM Entertainment. Nie wiedząc co ze sobą począc usiadłem na podłodze. Widziałem wahanie w Twoim wzroku, zastanawiałem się o co Ci mogło chodzic?.."
- Nawet nie wiesz jak bardzo się starałem, żeby wtedy się na Ciebie nie rzucić, Kibum.. - wychrypiałem uśmiechając się smutno.
".. ale w końcu zdecydowałeś się zając miejsce obok mnie. Siedzieliśmy na lodowatej podłodze po turecku jak jakieś dwie sieroty. Ale coś było. Już wtedy coś iskrzyło. Na mojej skórze tworzyła się gęsia skórka i co chwila odczuwałem wewnętrzną potrzebę, aby na Ciebie spojrzeć. Na Twoje głęboko osadzone, brązowe oczy, które magnetyzowały swoim spojrzeniem. Zdziwiłem się, gdy zauważyłem, że Ty również na mnie zerkałeś. Odwróciłem gwałtownie wzrok, cały czerwony. Było mi ciepło, stanowczo za ciepło. Rozpaliłeś we mnie pożądan . Tak się to wszystko zaczęło. Pamiętasz, Jonghyun? Pamiętasz nasze gierki? Tylko my wiedzieliśmy o co chodzi. Jakim cudem ludzie się nie domyślili? Tylko z pozoru niewinne gesty, które jak cholera działały na moją wyobraźnię. Za każdym razem. Adrenalina. Tłum wrzeszczących fanek i Ty szepczący do mojego ucha. Czasem bardziej, a czasem mniej niegrzeczne rzeczy.  Na końcu, gdy byłem bliski omdlenia, dodawałeś zawsze coś w stylu, "a teraz się zaśmiej, ale naturalnie Key, naturalnie! i powiedz Minho, że ma się przesunąć. pamiętaj, zachowujmy chociaż trochę pozorów.".  Koncerty, ach koncerty. Czujesz muzykę, rytm całym sercem, całym sobą. W gardle i brzuchu dudni Ci głośna muzyka, tańczysz do upadłego, ćwiczone miesiącami układy, wyśpiewujesz Tobie tylko znane linijki tekstu. Dla każdego artysty - magiczny moment. Czy ty też znasz to uczu To wspaniałe uczucie spełnienia, moja największa miłość, mój chłopak obok mnie,  w tak bardzo ważnych dla mnie chwilach. Kochałem te Twoje niewinne macanki. Pamiętam, że śledziliśmy na YouTube kanał JongKeyTv i śmialiśmy się radośnie z komentarzy typu "Zapłacę za Wasz miesiąc miodowy!" lub "Ach.. Moim największym marzeniem jest, aby JongKey był prawdą.. Szkoda, że to niemożliwe.." Gdyby tylko wiedzieli... Wiesz, że jestem typem zmarzlucha? Wiesz to bardzo dobrze. Zawsze gdy.. gdy było mi zimno ty dosiadałeś się do mnie, owijałeś swoją rekę w okół mojej talii i przyciągałeś do siebie. To błogie uczucie ciepła. Zdajesz sobie sprawę, że wydaje mi się, że jesteś tutaj ze mną? I obejmujesz mnie ramieniem? Wizja jest tak prawdziwa, że właśnie się rozpłakałem na dobre, wiem przecież, że to już nigdy nie wróci. Bardzo często zostawiałeś za sobą bałagan. Niedokończone śniadanie, porozrzucane ubrania. Bardzo lubiłem za Tobą sprzątać. Gdy nikt nie patrzał, brałem do ręki Twoją koszulę i wdychałem jak jakiś ćpun Twój zapach. Żałosne, prawda? Dobrze, Jonghyun. Kolejna łza, kolejne rozmazane uczucie. Zerwałeś ze mną, nie chciałeś się kontaktować, ale na szczęście spotkałem pewnego dnia Shin Se Kyung (niedawno dowiedziałem się, że jesteście razem i macie bardzo dobry ze sobą całkiem dobry kontakt) i obiecała przekazać Ci moje karteczki.."
- Karteczki...? Jakie karteczki? JAKIE KARTECZKI DO CHOLERY?
"..Na żadną nie odpowiedziałeś. Na żadną. W każdej opisywałem swoje uczucia do Ciebie, przepraszałem, błagałem żebyś do mnie wrócił. Ale teraz to nie ma znaczenia! Wierzę, że w końcu będziemy razem. W innym życiu. Muszę w to wierzyć. Nic innego mi nie pozostało. Wiesz co planuję, Jonghyun? Nie wiesz! Nie wiesz!! Bo mnie olewasz, nie rozmawiasz ze mną, unikasz mnie! Nie wiem dlaczego!! Przeprosiłem!! A to przecież wcale nie była moja wina!  Nieważne. Teraz już nic nie jest ważne. Łza. Zabiję się, Jjongie. Zabiję się. To w końcu najłatwiejsze zadanie, prawda? Jeszcze nie mam pewności czy ten list wpadnie w Twoje ręce. Hmm.. Jak by to rozegrać? Dlaczego mi nie pomagasz? W takich ważnych dla mnie sprawach? Dlaczego nie ma Cię przy moim boku, kiedy Cię potrzebuję, kiedy planuję naszą wspólną przyszłość? Gdzieś tam. W innym świecie. 


Nienawidzę Cię Jonghyun.  Kocham Cię Jjong.. 
~ Kibum."


Trzęsąc się odłożyłem list na półkę, zaraz obok naszego wspólnego zdjęcia z ostatnich wakacji. Na głównym planie, ze zbolałą miną i cały przemoczony widniał Key. Zaraz obok niego stał idiota, który szczerzył się jak głupi i patrzył z czułością na drżącego z zimna chłopaka obok i obejmował go w talii.
Tym idiotą byłem ja.
Dzisiejszy ranek miał być zwyczajnym porankiem. Obudziłem się, zauważyłem, że na garderobie nie było już kurtki Shin , ale pojawiła się jakaś nowa - nieznana i kolorowa. Delikatnie musnąłem materiał rękawków. Od razu na myśl przyszedł mi Key. Lubił kolorowe i szalone kurtki, to on wyznaczał trendy w naszym zespole. Szkoda, że się rozpadł. Nie wiem do końca czy z mojego powodu, ale inni też mieli w tym swój udział. Z wiadomości dochodziły tylko do mnie strzępki informacji, że Minho spełnia się jako sportowiec, Onew jako piosenkarz, a Key i Taemin nadal utrzymują ze sobą kontakt i mieszkają razem niedaleko Seulu.
Po głębszym zastanowieniu chwyciłem list, włożyłem go do pierwotnej koperty, która była śnieżnobiała i owinięta kilka razy krwistoczerwoną wstążką zawiązaną na końcu w kokardkę.
Key nie żyje. Trąbili o tym dosłownie wszędzie.
Był dosłownie wszędzie.
Wszędzie.
A raczej jego martwa, blada, twarz.
Wiecie co było w tym wszystkim najstraszniejsze?
Że zginął z uśmiechem na ustach.
Nadal mam przed oczami jego szeroki uśmiech, zamknięte oczy i brak jakichkolwiek nerwów na twarzy.
Nie chcę go takiego zapamiętać.
Nie chcę.
Nie mogę.
Jak zginął?
Banalnie.
W środku nocy stanął na moście nad autostradą.
Oparł się o barierkę.
A chwilę później, niespodziewanie ją przeskoczył.
I spadł w dół.
Na autostradę.
Nie wiem jakim cudem, ale nie najechało go żadne auto.
Ominęły go.
Zginął na skutek wstrząsu mózgu.
Z uśmiechem na twarzy.

Nic nie czułem, nie myślałem. Zero emocji. Nie zdawałem sobie do końca sprawy gdzie idę.
Odgłos kroków. Moich?
Pukanie. Moje.
Szmer otwieranych drzwi.
Gruchotanie. Nie moje.
Zbliżenie.
Krzyk. Jej.
Zaciśnięcie uścisku. Przez mnie.
Strzał. Jej.
Śmierc. Moja.
~
-  Kibum? - szepnąłem nieśmiało w stronę ubranego od stóp do głów w biel drobnego człowieczka.
- Jonghyun! - krzyknął i podbiegł w moją stronę w podskokach. Uścisk.
- Przepraszam... - przycisnął swój kciuk do moich ust.
- Ciiii...
- Kiłu....
- Cii! Tu gdzie teraz jesteśmy nie ma miejsca na przeprosiny, ból czy smutek.
- A na co jest miejsce? - zapytałem cichutko spod jego palca.
- Na miłość. - uśmiechnął się promiennie, wziął kciuk z moich ust, ale zaraz jego miejsce zajęły delikatne, różowe wargi. Stęskniłem się za nimi. Jego usta coraz łapczywiej i brutalniej napierały na moje. Odsunąłem go od siebie ze śmiechem.
- Spokojnie, Kibum, spokojnie. Mamy na to całą wieczność.
***
Kilkanudnychsłowodautorkiniewiadomopoco.
strasznie boli mnie biodro, wiecie? ktoś poleca jakieś kremy albo cosik? nawet schylic się nie mogę. T_T
no cóż. byłam dzisiaj u fryzjera i mam prostą grzywkę. jejjejjej. teraz mam taki zryty odruch trzepania łbem, bo mi włosy wpadają do oczu, haha. ale mówi się trudno, przynajmniej trochę ładniej wyglądam.
co do opowiadania to: nie wiem. tak mnie naszło to napisałam (czy ktoś wgl. czyta to co tutaj piszę? XD) i ciekawa jestem co o tym sądzicie, bo moim zdaniem moglo byc lepsze. : >
w przyszłym tygodniu mam zamiar zacząc nowe opowiadanie. ciekawe co z tego wyniknie. ^^

bumbum.
~ Rossalie

6 comments:

  1. *_* okay, fajnie, Kibum się zabił, dobra jednak niefajnie, ale opowiadanie śliczne, jednakże czekam na następne epy opowiadania, się już doczekać nie mogę, ale dzięki temu statystki Ci podbijają xD

    ReplyDelete
  2. Anonymous6/8/11 09:07

    -PŁACZE, PŁACZE I PŁACZE. Kurcze, nos mi się zatkał. To opowiadanie jest piękne. Idę dalej płakać. ;_____;

    ReplyDelete
  3. Omo...
    Jak zawsze czytam JongKey..
    To to było najpiękniejsze jakie czytałam...
    Naprawdę <3

    ReplyDelete
  4. Płaczę ;_;

    Jakie to smutne...
    Akurat teraz mam włączoną piosenkę MBLAQ - It's War...

    Pasowała idealnie...

    ReplyDelete
  5. Najpiękniejsze opowiadanie JongKey jakie czytałam ;__; to strasznie...że tak powiem "sadystyczne" zmojej strony, ale kocham dramaty, więc to BARDZO mi sie podobało~~ Oby takich więcej :3

    ReplyDelete
  6. I znów tu jestem... Musiałam wrócić, by zostawić komentarz pod najpiekniejszym opowiadaniem JongKey jakie czytałam!
    A więc: TO NAJPIĘKNIEJSZE OPOWIADANIE JONGKEY JAKIE CZYTAŁAM!
    A do tego jedno z pierwszych~ Piszę ten komentarz trochę późno, więc nie wiem, czy go przeczytasz, ale chciałam po prostu zostawić tu choć cząstkę swoich myśli.
    Czytałam je około rok temu, może miniej, w każdym razie dziesiątki innych przewinęły mi się przez ręce, a ten nadal pozostaje moim ulubionym, to chyba o czymś świadczy...
    Dziękuję, że mogłam je przeczytać.

    ReplyDelete