Monday, May 23, 2011

KeyToYour♥ ; 8

uhuhuhuhuhuhuh!  i n d ż o j ~




sytuacja z chapteru 7 oczami key'a.


 Key P.O.V
Gapił się, ślinił na jej widok jak jakiś zboczeniec. To było chore, musiałem coś z tym zrobić. Ona złamie mu serce, porzuci go jak szmatę. Kurwa. Niebezpiecznie przyspieszył, muszę go powstrzy.. O NIE! 
- Hej! Sun.. - podbiegłem do niego szybko i chwyciłem go za rękę. Boże. Jakie wspaniałe uczucie. 
- Jonghyun, czekaj.. - wyszeptałem wciąż onieśmielony tym, że trzymałem go za rękę. Kurwakurwakurwa co teraz, ale się wkopałem. W gardle poczułem wielką gulę, którą próbowałem przełknąć - bez efektu.
- Czego chcesz?! - wysyczał. Coś we mnie pękło. 
- Ehm.. - przygryzłem dolną wargę. Mocno.   - Ona złamie Ci serce. Nie idź do niej. Znajdziesz kogoś lepszego.. - powiedziałem cicho trzęsącym się głosem. 
- Co to w ogóle ma znaczyć? Kim ty dla mnie jesteś żeby mówic mi co mam robic?! - kolejna rysa w moim już i tak obolałym sercu. Ale.. Czy on nie ma przypadkiem racji?
- No właśnie sam nie wiem.. - wyrwało mi się, wypuściłem jego dłoń.  

- Idź. - I odszedł. Stałem tam kilkanaście minut jak jakiś idiota. Miałem totalną, beznadziejną pustkę w głowie. Cisza, która panowała w moim umyśle była nie do zniesienia. Niemy krzyk.
- Hyung.. - usłyszałem cichy szept za sobą. Co to za głos?? Obróciłem się i zobaczyłem tego rudego z pokoju.  - Tak, Taemin? - powiedziałem trzęsącym głosem. Dlaczego łkałem? Dotknąłem swojego policzka, był mokry. Płakałem? 
- ... - nic nie powiedział tylko podszedł do mnie i mocno przytulił.  - Hyung, nie płacz, wszystko będzie dobrze.. - głaskał mnie delikatnie po plecach. Hmmm... Gdy nie gwałcił się z Jinkim to całkiem miły z niego dzieciak.. 
- Ch-chodźmy stąd..  
- Jasne - pociągnął mnie za sobą do naszego pokoju.
- Gdzie Jinki? 
- Kto go tam wie - uśmiechnął się jakoś tak.. smutno? Spytam go o to później. 


Cały wieczór przegadaliśmy o wszystkim i o niczym. Własnie tego dnia stał się moim najlepszym przyjacielem, mogłem mu zaufać, otworzyć się przed nim. 


- Taeminnie? - zapytałem nieśmiało, strzelając palcami. 
- Kibummie? - roześmiał się z naszych przesłodzonych zdrobnień.
- Jak to jest.. kochać faceta? - czułem jak staję się coraz bardziej czerwony...
- Normalnie - czy ten anieli uśmiech kiedyś znika z jego twarzy? - Jestem gejem i nie wstydzę się tego, dziewczyny.. hm..  zwracam uwagę na ładne i te sprawy, ale to faceci mnie pociągają.
- Kto.. Twoim pierwszym zauro.. Skąd.. Jak to się stało, że..  - poplątałem wszystko, ale on jakimś cudem zrozumiał. 
- Właśnie Jinki. To moja pierwsza, wielka miłość, wiesz? Kiedy okazało się, że dzielę z nim pokój.. - zaśmiał się do swoich wspomnień - Za każdym razem gdy go widziałem chichotałem jak idiota, czerwieniłem się z byle powodu, dostawałem palpitacji serca gdy mnie przypadkiem musnął.. Po prostu paranoja! 
- I.. kto zrobił pierwszy krok? 
- On. Oczywiście. Usiadł pewnego razu bardzo blisko mnie na łóżku i zanim się zorientowałem zaczął  namiętnie całować.. Odwzajemniłem to.. i jakoś dalej poszło. Ogólnie on jest bardzo w szkole lubiany i znany.. - westchnął gorzko. 
- Tae..? Coś nie tak? - tak łatwo było go przejrzeć. 
- Niee! - potrząsnął energicznie głową. - Wszystko w jak najlepszym porządku! Jest wspaniale! - Przewrócił się na brzuch i przykrył głowę poduszką. Zaczął chichotać, ale ta parodia szczerego śmiechu wkrótce przerodziła się w szlochanie.  Oj, biedaku..  Położyłem się obok niego. 
Wyrzuć to z siebie - odgarnąłem kosmyk rudych włosów, który wpadał do jego zaczerwienionych oczu.


- Onew mnie zdradza - wyszeptał. 



***
==
NIE WIEM CO TAK KRÓTKO! T__T  ten rozdział miał być cholernie, kompletnie, zupełnie na inny temat i o czym innym i wgl. , ale jak to ja, ambitnie pisze na żywioł i tak pierwotnie chapter 8 miał być początkiem wielkiej JongKey'owej miłosci tak teraz znikąd pojawił się wątek Jinkiego, który zdradza Taemina. moja wyobraźnia mnie czasem przeraża, lalalalalaa! 


postaram się też jutro coś naskrobac bo w środę/czwartek/piątek będę na 3-dniowej wycieczce, więc nici z publikowania. no nic. lecę szukac słuchawek, bo czegoś (i przy przy pomocy czegoś!) trzeba będzie tam muzyki słuchac, a dzień bez k-popu to dzień stracony! 


peace out, 
Rossalie *:  






2 comments:

  1. Anonymous28/5/11 06:12

    ojoj przeczytałam wszystkie notki <333 czekam na kolejne ...

    ReplyDelete
  2. moje biedne zdradzane słonko :( chodz, pociesze :P
    Bosko piszesz! ^^

    ReplyDelete